Czasami naprawdę mam wolne myślenie. Wczoraj wreszcie mogłam na trochę wyłączyć mój przegrzany mózg. Poszliśmy sobie z Danielem na koncert do jednej z katowickich knajp. To była świetna okazja żeby się wyluzować, potańczyć, powygłupiać słuchając świetnej muzyki, Tak dobrze się bawiłam, że nie zauważyłam mokrej podłogi (albo ludzie się tak pocili albo komuś się wylało piwo). Tak, zaliczyłam glebę. Nie, nie płakałam. Mam tylko siniaki na kolanach i łokciu wielkości wielkiego kasztana.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą suchar. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą suchar. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 12 października 2014
sobota, 9 sierpnia 2014
100. Po Woodstocku
Tegoroczny Woodstock wypadł genialnie. Myśleliśmy, że w tym roku nie przydarzy nam się nic niesamowitego. Zakładaliśmy, że po zeszłorocznej przygodzie z neonazistami którzy mieli w planach pociąć i spalić nam namiot każdy następny festiwal będzie trochę nudny. Bez ekstremalnych przeżyć nie ma co wspominać. W tym roku było naprawdę spokojnie. Na scenie nie było szaleństw a jedyny koncert na którym podobno działy się niesamowite rzeczy przespałam. Muszę jednak przyznać, że PKP dostarczyło nam w tym roku nie lada wrażeń.
Czekaliśmy cały dzień na pociąg który miał jechać trochę przed północą. Myśleliśmy że będziemy sprytni. Spodziewaliśmy się że większość ludu pojedzie wcześniej przez co mieliśmy mieć zagwarantowane miejsce w pociągu (nawet liczyliśmy na miejsca siedzące). Jak zwykle, myliliśmy się. Skończyło się na tym, że spędziliśmy parę godzin czekając w nadziei na pociąg, obawiając się deszczu który padał co chwilę, marznąc, no bo w nocy zimno i słuchając nawalania w bębny.
Widzieliście może World War Z? Kiedy przyjechał spóźniony pociąg ludzie niczym fala zombie przelewali się przez tory na nasz peron. Prawie połamano mi ręce przy wsiadaniu do pociągu ALE udało nam się! Ratownik niczym terminator oczyścił nam drogę do przedziału i tak oto szczęśliwie jechaliśmy do Katowic obok faceta wiozącego w swoim plecaku butlę z gazem bez korka.
Woodstock sprawił że odżyłam po całym roku standardowego życia. Spotkaliśmy wiele wspaniałych ludzi. Liczba znajomych na fejsie wzrosła. Razem z Agatą usłyszałyśmy kilka komplementów.
Rozłożyliśmy się jak co roku na patelni (czyli w miejscu gdzie cień nie istnieje). Na Woodstocku macie dwie opcje. Albo rozłożycie się w lasku, gdzie są pająki, węże, komary i ludzie sikają na namioty, albo właśnie na patelni, gdzie jedyną wadą jest brak cienia. Łatwo nie było. Z powodu mojej alergii na słońce musiałam nosić dodatkowe ciuchy.
Było mnóstwo zabawnych sytuacji, wspaniała muzyka, świetna zabawa i niesamowici ludzie. Polecam każdemu, kto nie boi się lodowatej wody i brudu. Woodstock zmienia spojrzenie na życie.
Kocham festiwal Woodstock i pomimo wszystkich minusów będę przyjeżdżać co roku, o ile będę w stanie ^^.
S.
Na koniec setnego posta Dawid Mistrz Żarcików i jego suchar woodstockowy ;)
piątek, 29 listopada 2013
48. Urodziny Agaty
Mały komiks dla Agaty z okazji wspomnianych już wcześniej urodzin. Pomysłodawcą jest pomysłowy Daniel :D
Wszystkiego najlepszego ziom, życzę Ci dużo kotów
super koncertów na które chciałabyś iść
oraz autografu The Darkness na piersi~
Sandr
piątek, 4 października 2013
Subskrybuj:
Posty
(
Atom
)





